O kobiecie, która wędruje jak księżyc – Autoportret - Czasem jestem zielarką, która rozmawia z roślinami, czasem ogrodniczką, której linie papilarne wypełnione są ziemią. Czasem z księżycem tańczę i w słońce ubieram ciało, bywa, że zamieniam się w pajęczyce, której dłonie tkają sieci, a z serca wylewają się słowa… Przepływa wtedy przeze mnie wiązka pełna światła, wibruje i wybudza WyTwory z mojego wewnętrznego ogrodu. Oddaję się. Rozkwitam jak kwiat i płatki wystawiam ku słońcu, rosnę niczym księżyc w drodze do pełni, jestem w zachwycie w bycie i w niebycie. Czasem też znikam i chowam się - w pączek, jak kwiat przed nocą, jak księżyc w nowiu i jestem w sobie bezpieczną, nieskończoną przystanią.
Względne pojęcie czasu. Czym jest czas w perspektywie nieskończoności? Czym jest czas dla ślimaka, który rocznie pokonuje pięć metrów? A czym dla drzewa, który lata liczy sobie w setkach.
Kruchość motyla, który żyje dla miłości, czym dla niego jest czas? Może jego jeden dzień to człowieczy rok, a może jedna sekunda.
Jak określić czas, skoro tylko człowiek tak się w nim śpieszy?
Kamień, którego dusza ma tysiące lat. Co widział? Co czuł? Ile opuszków go dotknęło, a ile jeszcze dotknie? Ile owadów przysiadło, aby odpocząć, a ile jeszcze przysiądzie? W jakich miejscach był, zanim znalazł się w teraz?
Wszystko co widzimy przekazują nam ludzkie oczy, lecz gdyby spojrzeć szerzej, z perspektywy wieczności, z perspektywy ducha. Co wtedy jest ważne, a co po prostu jest? Co ma w sobie znaczenie, a co ma w sobie bezsens?
Biegniemy, bo goni nas czas. Tylko czym jest czas? Skoro wszystko to bezczas, wieczność, nieskończoność.
Rozmowa z kwiatami. Biegnę boso łąką, wkoło tańczą maki i chabry bławatki, przygrywa im wiatr letni i słońca zachwycający zachód światłem wypełnia. Zatrzymuję się, bo ta chwila istnieje w bezczasie. Płatki wystawiam ku słońcu i nasłuchuję ciche słowa utkane z tęsknoty.
To kwiaty śpiewają, że nikt już z nimi nie tańczy, że nikt nie podziwia w ich nieskończoności, że stopy bose już nie błogosławią ziemi, na której rosną i zapomniane zostały ich lecznicze osobliwości.
Głosy ich szepczące, tęsknotą są owiane. "Gdzie człowiek, który swym zachwytem otulał nasze serca? Gdzie człowiek, dla którego natura była domem, uzdrowicielką i przyjaciółką? Gdzie człowiek, dla którego istniejąca chwila, była tą jedyną?"
Oto jestem.
W dzikość ubrana i księżyca światło łąką się staję, kwiatoStanem. Tańczę z roślinami, czułością otulam - przypomnieniem. Moje stopy błogosławią ziemię zachwytem.
DrzewoStan. Porasta moje ciało kryształowe drzewo, przenika mnie jego mądrość, przenika je moja miłość.
Wytulają mnie ramiona pełne liści, wypełniają pieśni i słowa, przynosząc moc i uzdrowienie:
"Jesteś drzewem świadomości które kocha się z księżycem, jesteś korzeniami podświadomości, które sięgają bardzo głęboko, jesteś rozgałęzieniami nadświadomości, które dotykają nieba. Wszystko czego pragniesz jest w tobie. Pamięć drzew to pamięć dusz."
Słucham, jestem, czuję, przypominam sobie.
Oddaję się prowadzeniu w zakamarki nieznanych przestrzeni w sobie.
Wracam do źródła, rozpływam się i staję małą, wibrującą cząstką, która jest nieskończona.
Powrót. Kobiety wilki z dzikości utkane powracają. Swą mądrością świat uratują. Ich srebrne rozgałęzienia bytu w zachwyt wprowadzą wędrowca, co zgubił po drodze siebie, pieśni mu stare zaśpiewają, prababki przemówią ich głosami. Wytańczą cały wszechświat, tak by stał się miłością czystą, płynącą ze źródła.
Szamanka. Kobieta wędruje wśród gór, słucha szeptów kamieni, pieśni górskich potoków, rozmawia z drzewami, śpiewa z ptakami, stopami delikatnie dotyka ziemi, żegna zachodzące słońce i wita wschodzący księżyc. Niczego nie szuka, niczego nie pragnie, donikąd nie idzie, jej dom jest wszędzie.
Wielka noc wiedźm. Wiedźmy zmartwychwstały i włosami swymi tworzą sieci, oplatają wszechświaty, dłońmi zasilają ziemię, rzekom nurt przywracają. Z drzew się wynurzają dzikie kobiety, które boso biegną lasem na świetlistą łąkę, tam tańczą w kręgu za dłonie się trzymając, nad nimi sowy, kruki i wrony latają.
Księżycowa bogini oświetla swym blaskiem, ćmy złotym pyłem ogień wzniecają, spalając swe ciała, na nowo się odradzają.
Rzeki i jeziora, pod srebrzystym światłem, wypuszczają w przestworza białe topielice, tańczą one z gwiazdami nad wiedźmą spiralą, moc ich ogromna pełna tajemnicy niesie w sobie światło na cztery strony zwrócone odradza to co umarło.
Gwiezdna Dusza Kobieta leży wśród gwiazd słucha pieśni kosmosu, tkając nowe wszechświaty ze swych długich i srebrnych włosów.
Jej nieskończoność to światło, Jej dusza to światło.
Zrodzona z księżyca i słońca, trwa w swej wieczności. Jest wszystkim, a wszystko jest nią.
Otula płaszczem miłości C A Ł Y Ś W I A T C A Ł Y W S Z E C H Ś W I A T. Jej dusza jest wolna.
Korzenie duszy. Jest taka kraina, gdzie pieśni ludzi są pieśniami wiatru, gdzie ziemia jest święta i duch jej jest święty.
Tam łąki i serca ludzkie, utkane są ze światła.
Krainy te istnieją w każdym pokoleniu, są jak ciche wołanie. Szumią nimi drzewa i śpiewają o nich ptaki, szepczą między sobą płatki dzikich kwiatów.
Nie każdy je usłyszy, bo nie słuch tu ważny nie każdy zobaczy, choć długo by patrzył, czuje to serce, widzą oczy duszy.
Dla pielgrzyma. Kobieta, którą widuję zrodzona została z księżyca, z gliny ulepiona jej dusza porusza wszechświatem. Rozgałęzienia jej włosów długie nieskończoności sięgają, piersi miękkim mchem okryte, zaś stopy leśną ściółką porastają, z głowy jej jak armaty strzelają świateł złociste nici - oplatają one góry, lasy, łąki i pielgrzyma, który niczego nie szuka, niczego nie pragnie i donikąd nie idzie, stopami tylko błogosławi ziemię.
Paprocie opowieści Leśne przestrzenie, świątynie roślin, tunele, sieci, spirale, symbole. Małe wszechświaty, powlekane mgiełką, utkane ze światła.
Tam wszystkie drogi prowadzą w głąb, gdzie paprocie snują opowieści dusz. Usiądź i posłuchaj, prawda szumi w drzewach.
Źródło Przepełnia mnie miłość, wylewa się ze mnie na wszystkie strony świata i wszechświata.
Serce śpiewa pieśni tak głośno, że wszystko wkoło wibruje.
Wypływam w dalekie krainy Bytu i Niebytu, tam gdzie serce opowiada baśnie, w każdej spotykam Siebie.
Wszędzie spotykam Siebie, bo wszystko co jest to Ja w innej formie, a wszystko co jest swe źródło ma w miłości.
Dziki Taniec z Drzewami Księżycowe światło przenika przez korony drzew, otwierając oczy - widzę, słuchając - słyszę.
Duszą zanurzam się w las, ponad mną tańczą drzewa, zaplatają mnie ich korzenie, przenikają szumem i wiatrem liście, które tańczą światłem i cieniem.
Rozbieram się z myśli i tańczę wraz z nimi, bukami, dębami, paprociami, czule witam się z Matką Ziemią, wybudzam w sobie dziką kobietę, jestem twoim dzieckiem.
Pradawne korzenie, które wibrują w moim ciele przebudzają się, nadchodzi uzdrowienie, harmonia.
Księżyc rozkwita ku pełni, mój wewnętrzny ogród rozkwita ku pełni.
Wypełniam się ziemią, dotyka mnie i wchodzi w linie papilarne, odciskam swoje palce na księżycu. Czuję życie, cykliczność, przepływ i kobiecość.
Światło i ciemność urzyźniają duszę ku pełni.
Kronika zdarzeń z początku końca świata. Autostrady zjadły łąki, które niegdyś hulały tutaj z poranną rosą, z drzew zrobiono szafy tak wielkie, aby pomieściły wszystkie zmartwienia. Stare domy rozpadły się na cztery strony, łapiąc jeszcze w locie, ostanie wspomnienia: o dzieciach biegających boso dziką łąką, o zachodach słońca, ze śmiechu utkanych, o zapachu lasu, po wiosennym deszczu i jak kwitły tu maki, nawłocie i rumianki, jak drzew korony cień dawały w letnie poranki.
Ulica tu teraz długa i szeroka, myślę sobie, że to droga prowadząca nieuchronnie do końca.
Zmysłowa Natura Otuliło mi serce piękno letniej przyrody Duszę dotknęła smakowitość leśnej jagody, zieloność łobody i kwietność lebiody.
Rozkwiecone łąki to zmysłowość ziemi dzikie pąki, zapachy, kolory i kształty jakby nie z tej ziemi…
Wiatru oddech czule dotyka dzikie kwiaty tańczy z nimi tak, że wyka błogostanem jest okryta.
Powrót do źródła. Wyszłam poza granice rzeczy istności, weszłam w miękkość mchu, gładkość korzenia, pod stopami ziemia ciepła i wilgotna dotyka mnie i ja dotykam ją, czułość wita się z czułością, oddech z oddechem, świadomość ziemi z moją świadomością.
Staję się drzewem, korzeniami, rozgałęzieniami.
Przenika mnie mgła poranna. zagłębienie. Przechodzę z jednego wymiaru w kolejne, podróżuje między kosmosem, a ziemią, ciałem, a duchem.
Wnikam w źródło, źródło wnika we mnie, stajemy się jednym istnieniem.
Dodaj komentarz